Coś z czegoś.....czyli urodzinowa karteczka.
Już niedługo bo w tym tyg, mój mężczyzna obchodzi ćwierćwiecze ;)
Z tej okazji i braku pomysłu, po godz 23 narodziła mi się pewna myśl....
A może by tak coś powycinać, coś narysować....
Pierw powstał życzeniowy wierszyk, a następnie strona główna kartki, jeszcze nie miałam pojęcia z czego ją wykonać...
na myśl przyszedł papier techniczny, czy brystol jak kto woli ;)
Ale okazał się zbyt biały.... w szafce wygrzebałam tekturową różowo świnkową torebkę na prezent, zdałoby się iż została zrobiona z niby twardszego materiały niż blok techniczny, ale jakby miękkiego.
Tak więc wycięłam jedną ścianę wraz z dziurkami i pozostawionym w nich sznureczku.
Miałam też dużą książkę z podstawówki z dwiema bajkami, gdzie na okładce znalazłam misia... postanowiłam więc go przeszkicować, obrobić żelowym długopisem i pokolorować :)
Motylek tez był, ale narysowałam własnego :)
a oto efekt :
Narodziła się również pździoszczółka z balonikiem tez własnego pomysłu :)
Tak więc kiedy już wewnątrz wszystko posklejałam,
(dodałam jeszcze sznureczek do balonika) wzięłam się za wymyślanie str głównej....

W efekcie powstało właśnie to
Wersja ostateczna :)
A teraz gdzie i jak umieścić teks.... z początku miałam wszystko napisać tak jak jest, na różowym tle, ale w gruncie rzeczy wyszło na to że powycinałam kawałeczki z kartek z chyba 5 letniego zeszytu kupionego w Auchan :p
Ichuuuuu tak powstał Czokapik ;]
Nie jest to wersja dla tak dorosłego faceta.... ale lubię takie wyklejanki :)
Kiedyś kuzynce pomagałam w rysunkach czy w maskach z masy, czy też rzeźbiłam w mydle Big Bena :D i dostawałam 6 za to :p
No to byłoby na tyle... teraz już tylko pranie sprzątanie i przywitanie tego jedynego na caaaaluski tydzień tylko mój :D